1. Skip to navigation
  2. Skip to content
  3. Skip to sidebar



Wyjazd integracyjny

Wiele firm proponuje swoim pracownikom wyjazdy mające na celu zacieśnienie więzi między współpracownikami. Jednak mimo tej szlachetnej idei, imprezy te są źródłem mniej nobliwych zachowań.

Spływy kajakowe, spa w Hiszpanii, zwiedzanie europejskich stolic, czy imprezowanie na Ibizie – oferta zorganizowanych wyjazdów dla firm może naprawdę przekraczać granicę tego, co kryje się pod skromnym hasłem „wyjazd integracyjny”. Te przedsiębiorstwa, które na to stać, korzystają z okazji na tego typu wyprawy. Inne, mniej zasobne, również chcą dbać o dobrą atmosferę między pracownikami i proponują rozrywkę w polskich ośrodkach i hotelach. Tak czy inaczej, wyjazdy firmowe to często spotykany element biznesowego krajobrazu.


Jedźcie i integrujcie się!


Firmy stawiają na integrację z różnych przyczyn. Specjaliści od firmowego PR-u uważają, że buduje ona pozytywne relacje wewnątrz firmy i atrakcyjny wizerunek na zewnątrz. Chodzi więc o to, by obecnych pracowników u siebie zatrzymać, a przyszłych do siebie przyciągnąć. Integracja ma więc znaczenie wizerunkowe. Czy jedynie? Bynajmniej, firmy prześcigają się w tworzeniu list korzyści dla pracownika, jakie wynikają z wyjazdów szkoleniowo- rekreacyjnych.


Mówi się więc o lepszej motywacji do współpracy, wysiłku i zaangażowania. Zwiększa się także stopień identyfikacji z firmą i lojalności wobec niej. U pracownika rośnie poczucie współuczestnictwa w sukcesie firmy – szczególnie pomaga w tym organizowanie konkursów typu team building, które angażują całe zespoły do współpracy. Ponadto kadra integruje się, przełamuje lody. Stopa zawodowa zostaje zawieszona, więc takie wyjazdy mają też polepszyć komunikację między pracownikami a przełożonymi. Ma się to przełożyć na poprawę atmosfery w trudnych dla firm czasach, by łagodniej przejść przez takie procesy, jak fuzja czy restrukturyzacja przedsiębiorstwa.


Plusów jest więc co niemiara. Są i kolejne: często bywa to połączenie przyjemnego z pożytecznym, bo wyjazdy te są łączone ze szkoleniami. Jest to wówczas główny motyw organizowania wypadu. Tak jak w przypadku wspomnianych gier i zabaw team buildingowych, cały wyjazd może być poświęcony różnym aktywnościom, które pozawalają ćwiczyć umiejętność współpracy czy samomotywowania się. Innym razem szkolenia mają formę wykładów. Dotyczą one wówczas konkretów – np. wdrażania nowego systemu do firmy, ale bywają one także zorientowane na kwalifikacje miękkie, takie jak zarządzanie czasem, czy ćwiczenie koncentracji. Wykłady prowadzone są za dnia, a na rozrywkę przychodzi czas wieczorem.


Po zmroku


To właśnie pod osłoną nocy ujawnia się to, czego PR-owcy nie wymieniają w swych listach korzyści. Tania rozrywka, podlizywanie się szefom, alkoholowe upojenie i seks z przypadkowymi osobami – oto pozycje na liście, jaką mogliby z kolei sporządzić uczestnicy. Jednych to oburza, inni skwapliwie korzystają z nielimitowanych rachunków na barze. W konsekwencji imprezy integracyjne wzbudzają kontrowersje wśród pracowników, a także – co ciekawe – wśród ich partnerów i małżonków. Co takiego może się więc wydarzyć na imprezie integracyjnej? Niech przemówią sami zainteresowani.


Bez ograniczeń


Firma płaci za wszystko – więc po co się ograniczać? Ograniczenia są w pracy, poza nią nie trzeba się nimi przejmować. Jeśli takie wyjazdy mają znieść zawodową sztywność stosunków między ludźmi, to opory przy kieliszku na pewno w tym nie pomogą. – Uczestniczyłem w tych nieszczęsnych popijawach, gdzie każdy pił – bo prezes pije... żenada – wspomina Paweł z Krakowa. – W stanie nietrzeźwym rożne rzeczy z ludzi wyłażą, no ale jak później takich pracowników traktować poważnie? – dodaje.


Zatem na imprezach integracyjnych dochodzi do przejścia ze skrajności w skrajność. Relacje na stopie pracowniczej mijają po drodze niezauważenie etap zwykłej znajomości, by dobić od razu do przystanku bruderschaftu. – Takie wyjazdy wspierane hektolitrami alkoholu mają na celu sprowadzenie ludzi do poziomu zarzyganych błaznów – podsumowuje Paulina, uczestniczka niejednej korporacyjnej imprezy. Można powiedzieć, że w takich chwilach faktycznie zanika hierarchia stanowisk, bo prezes i szeregowy pracownik wyglądają dokładnie tak samo, gdy przesadzą z liczbą wypitych drinków. Poza tym, gdy wszyscy przyjmują dewizę „no limits”, firma rzeczywiście mówi jednym głosem. Problem w tym, że nieco bełkotliwym.


Lekkie obyczaje


– Jeździłam na imprezy integracyjne, mój mąż także... do czasu – opowiada internautka pragnąca pozostać anonimowa. – Kiedy spodziewałam się naszego trzeciego dziecka okazało się, że mój mąż, jeżdżąc na swoje imprezy integracyjne, zakochał się w swojej asystentce i powiedział „bye, bye obowiązki i stara żono” – tłumaczy. Zacieśnienie relacji między pracownikami jest jednym z celów firmowych wyjazdów. Okazuje się, że mogą one zbliżać nawet za bardzo. Głos rozgoryczonych żon bije z każdej strony. – Mój były mąż bardzo często wyjeżdżał i wszystko było w porządku, dopóki nie pojawiła się lafirynda- analityczka, która obskakiwała wszystkich panów z tej firmy i w końcu doszła do niego – wspomina kolejna zdradzona. A jak to widzi uczestnik integracji? – Pokoje zapchane, seks na kanapach w knajpie, seks na parkiecie, rano w co drugim pokoju naga laska – to widok znajomy niejednemu bywalcowi firmowych spendów.


Alkohol plus dobra zabawa bez partnerów i kłopoty gotowe. Skłania do tego także wypadowy klimat, na którym rzekomo można pozwolić sobie na więcej. Nie jest to typowy weekend z rodziną, a odskocznia od codzienności. Wiele osób po takim imprezowym szaleństwie stwierdza, że normalnie nie zdradziłoby partnera, ale seks na takim wyjeździe po prostu wydawał się jedną z atrakcji, na jakie dostaje się zezwolenie od uczestników. – W sytuacji separacji od codziennego środowiska mechanizm kontroli społecznej otoczenia zanika – na co dzień krępuje nas opinia, jaką chcemy o sobie zachować w otoczeniu – komentuje psycholog Janina Baran. Dlatego na wyjazdach dużo łatwiej o zdradę, ale ten fakt wcale jej nie usprawiedliwia.


Spiskowa teoria korporacji


Do ciemnej strony wyjazdów integracyjnych należy także coś, na co zwracają uwagę wyjątkowo spostrzegawczy uczestnicy. Oto za uśmiechem prezesów i pozornym otwarciem na swych pracowników, mają stać złe zamiary. Chodzi o to, by uśpić czujność ludzi pracujących dniem i nocą dla swej firmy, by sprawić, by identyfikowali się oni z przedsiębiorstwem i oddali mu bez reszty. W tym celu akcentuje się te elementy, które sprawiają, że firma to nie tylko praca wykonywana od 8 do 16, ale jest ona częścią także czasu wolnego. Bezustannie przypomina się, że wszyscy złączeni są jedną ideą jej rozwoju. – Te gadki o misji, wizji zwierzchników rozśmieszały mnie totalnie. Żałośni byli moi koledzy, którzy tak bardzo wierzyli w te brednie przekazywane na takich wyjazdach – wspomina Karol, pracownik dużej firmy z Lublina. Izabela z łódzkiej firmy logistycznej ocenia jeszcze mocniej takie zabiegi: – To czysta, socjopatyczna manipulacja!


Choć przekonanie takie tchnie podejrzliwością, rodem ze spiskowych teorii dziejów, to na ten fakt zwraca uwagę duża liczba osób. Widocznie pozytywne przesłanie płynące z ust ludzi, którzy na co dzień wymagają ciężkiej pracy i poświęcenia, nie brzmi zbyt autentycznie. – Ten cały cyrk z wciskaniem kitu ludziom, integrowaniem ich z firmą, to jedna wielka manipulacja po to, aby ktoś kosił kasę na biednych ludziach, którym się pot wyciska z czoła – uważa Witold, handlowiec z Poznania. Czy więc firmy dopuszczają się tak niecnych zabiegów dla zysku? Trudno rozstrzygnąć, lecz nie można zignorować faktu, że uczuciowy związek z firmą, na jaki tak mocno kładzie się nacisk, może zostać łatwo wykorzystany.


W krzywym zwierciadle


Gdy demoniczny wizerunek imprez integracyjnych sięgnął zenitu, warto zwrócić uwagę na fakt, że to, co wydarza się na jednych wyjazdach, nie musi być standardem na drugich. Zdrowy rozsądek karze wierzyć, że można wrócić z takiego wypadu bez skazy na sumieniu i podprogowej implementacji zatrutych idei. – Pracuję w korporacji już od paru ładnych lat, o budżet na wyjazdy integracyjne musimy walczyć i walczymy, bo uważamy, że są potrzebne. Owszem jest picie, ale żadne orgie nie mają miejsca i myślę, że nikt by ich nie zaakceptował. Może niektóre firmy niewłaściwie dysponują pieniędzmi? - pyta Iwona, pracownica IT, która szuka wyjaśnienia niechlubnego zachowania uczestników i złej sławy takich przedsięwzięć.


Może odpowiedź jest bardzo prosta: imprezy integracyjne są źle organizowane. Bo czy przypadkiem firmy nie są zbyt hojne? „Postaw się, a zastaw się” – mówi polskie przysłowie i wydaje się, że to typowa przypadłość, na jaką chorują organizatorzy. Blichtr oferty sprawia, że nie dba się o ograniczenia. Przez to pozytywna idea weekendowego wyjazdu zyskuje obraz jak w krzywym zwierciadle. Zamiast stawiać na szaleństwo z rozmachem, może po prostu lepiej pójść z kolegami z pracy na piwo.

 

Elżbieta Bartoszewska

 

 

Chcesz rozwijać swoją karierę? Zostaw swoje CV i daj się znaleźć pracodawcy!

Podobne artykuły

Komentarze



Nasi Partnerzy:

  • jak napisać cv
  • kariera
  • list motywacyjny wzór
  • praca ogłoszenia
  • program do rekrutacji
  • rozmowa kwalifikacyjna
  • rozwój zawodowy
  • system do rekrutacji
  • system hrm
  • szukam pracy
  • Yourpoland.pl - Polskie Obywatelstwo, Polski Paszport
  • Portal mojebezrobocie.pl
  • Festiwal kawy
  • oferta pracy
  • praca oferty
  • e-rekrutacja

controlfind.pl - skuteczny system do rekrutacji

Rynek Główny 6 | 31-042 Kraków

e-mail: biuro@controlfind.pl | tel. 012 397 04 05

Dotacje na innowacje – Inwestujemy w waszą przyszłość