1. Skip to navigation
  2. Skip to content
  3. Skip to sidebar



Filozofia sukcesu w wersji soft

Brak sukcesu jest frustrujący. Ale co faktycznie uważa się za sukces? Filozof Alain de Botton opowiada o czynnikach wpływających na złe rozumienie życiowego powodzenia.

Ktokolwiek dąży do czegoś w życiu, narażony jest na konfrontacje swych zamierzeń z rzeczywistością. To zderzenie niejednokrotnie jest źródłem frustracji – nie zawsze bowiem jest tak różowo, jak zakładaliśmy. Ale obiektywny wynik naszych dokonań to jedna strona. Drugą stronę stanowi cały zespół czynników zewnętrznych, które nie pozwalają nam cieszyć się swoim sukcesem. Czynniki te pochodzą z grząskiego gruntu relacji międzyludzkich.


Winni złego samopoczucia


Na stan naszego zdania na temat własnego sukcesu mają wpływ inni – to oczywiste. Szczególnie jeden typ osób zagraża naszemu dobremu samopoczuciu. Mamy znośną pracę, nie najgorszy samochód i ładną żonę – nie powinniśmy więc borykać się z kompleksami na temat życiowych osiągnięć. A jednak jesteśmy na nie narażeni, ilekroć natkniemy się na karierowych snobów. To ludzie, którym wystarczy jedna informacja na czyjś temat, by stworzyć całościową wizję tej osoby. W tym celu zadają sakramentalne pytanie: „Czym się zajmujesz?” Od odpowiedzi zależy towarzyskie być albo nie być. – „Jestem sprzedawcą” – otwiera się zapadnia. – „Jestem lekarzem” – owacje na stojąco.


Spotkanie z taką osobą pozostawia przykre uczucie bezużyteczności i nikłej wartości. Ludzie w ogólności nie cenią siebie nawzajem bezwarunkowo, a najłatwiejszym do odczytania wskaźnikiem znaczenia danej osoby są dobra materialne i to podług nich rozdzielana jest uwaga i uznanie. Dlatego tak bardzo pragniemy rzeczy na pokaz. Pod drogimi przedmiotami kryje się uczucie ważności. – Myślę, że żyjemy w społeczeństwie, które powiązało określone korzyści emocjonalne ze zdobywaniem dóbr materialnych. A my nie chcemy rzeczy. My chcemy korzyści emocjonalnych – uzasadnia de Botton. Nie jesteśmy więc materialistami do szpiku kości – przede wszystkim jesteśmy spragnieni uczuć.


Równość ponad wszystko


Żyjemy w czasach, kiedy każdy może osiągnąć wszystko. Szczególnie troszczymy się o to, by zapewnić równy dostępu do dóbr ludziom z każdej sfery społecznej. W dzisiejszych społeczeństwach podejmuje się ideę równości zapożyczoną od Johna Rawlsa i jego koncepcji sprawiedliwości jako bezstronności: rozumie się ją na sposób podobny do krojenia tortu – lepiej pokroić go na równe kawałki, bo nigdy nie wiadomo, który nam się trafi.


Jednak tak pojmowana równość to niebezpieczny stan dla prawidłowej oceny sukcesu swego i innych. Bo w parze z równością idzie zawsze zawiść. Najłatwiej porównywać się do osób podobnych do nas – np. do kolegów ze szkoły – bo startowaliśmy w życie z równego pułapu – Problemem nowoczesnego społeczeństwa jest to, że cały świat zmienił się w szkołę. Wszyscy noszą dżinsy, wszyscy są tacy sami. A jednak nie są – zauważa filozof. Ten oczywisty fakt różnicy między ludźmi ukryty pod płaszczykiem egalitarnej idei stwarza sytuację, w której naczelną emocją jest zawiść o dokonania. Do czego ona prowadzi – najłatwiej zauważyć podczas spotkań absolwentów. Tam zawiść ma żyzny grunt do rozkwitnięcia właśnie z uwagi na łączącą byłych kolegów równość statusu. Społeczny stan równości zaburza więc właściwe spojrzenie na swoje cele. Pragniemy tego, co może wzbudzić w innych zazdrość. Porównanie staje się jedynym sposobem oceny życiowych osiągnięć.


Autor sukcesu


Człowiek kowalem swojego losu – głosi przysłowie. Obecnie istnieje silne przeświadczenie, że to, w jakim jesteśmy miejscu na mapie sukcesu, jest wynikiem tylko i wyłącznie własnej pracy. Dobrobyt jest niejako zasłużoną nagrodą, za to, jakie podejmowaliśmy decyzje i jakimi jesteśmy ludźmi. Podobnie ci, którzy utknęli na szarym końcu, są przegranymi na własne życzenie. Takie przekonanie nazywa się merytokracją. Stanowisko to ma jednak jeden mankament: nie bierze pod uwagę roli przypadku. Ten ukryty przed oczami innych osób czynnik zaburza właściwą ocenę osiągnięć drugiego człowieka. Św. Augustyn dostrzegał to już w V wieku mówiąc: „Grzechem jest oceniać człowieka po stanowisku”. – Innymi słowy, powstrzymaj się, gdy zaczynasz osądzać ludzi. Niekoniecznie wiesz, jaka jest czyjaś faktyczna wartość. Element przypadku to niepoznana część osoby – komentuje ten cytat de Botton.


Jesteś wielki – jesteś nikim


Dobra rada na kompleksy związane z sukcesem życiowym: wyrzucić telewizor przez okno. Media są odpowiedzialne za kilka poważnych przewinień względem właściwej oceny innych ludzi i siebie.


Po pierwsze bezustannie podpowiadają: „uda ci się, możesz wszystko, jesteś wielki!” Czy rzeczywiście? Jakie jest prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu na miarę Billa Gatesa? Skoro można wszystko, a nie ma się nic, to znaczy, że jest się nikim – we współczesnym świecie łatwo o niską samoocenę. Znacznie przyczynia się do tego głos płynący z telewizora. – Istnieje rzeczywista korelacja pomiędzy społeczeństwem, które mówi ludziom, że mogą osiągnąć wszystko, a występowaniem niskiej samooceny. I to jest to przykład, w jaki sposób coś całkiem pozytywnego może przykro się na nas odbić – zauważa de Botton.


Kolejną sprawą są wzorce. Media mówią o powodzeniu, ale w schematyczny sposób. Sprawiają, że przejmujemy te opatrzone do granic możliwości wzorce sukcesu: kariera zawodowa, pieniądze, udane dzieci. Czy mamy w ogóle odwagę sprzeciwić się tej wizerunkowej autokracji? Trzeźwe spojrzenie na to zagadnienie zmusza do stwierdzenia, że w istocie trudno odnieść sukces we wszystkich dziedzinach. Coś musiało odejść na boczny tor, by mogła rozwinąć się inna rzecz. – Każda wizja sukcesu musi przyznać się do tego, co traci, gdzie jest ten element straty. I myślę, że każdy mądry człowiek zaakceptuje, że jest jakaś dziedzina, w której nie odnosi sukcesu – analizuje de Botton. Będzie to jednak przeciwne holistycznej koncepcji sukcesu znanej z telewizji i powtarzanej przez rzesze odbiorców.


Ponadto głos mediów, gdy opowie już o znanej każdemu wizji sukcesu, skupia się niemal wyłącznie na wpadkach innych ludzi. – Przespali się z niewłaściwą osobą. Wzięli niewłaściwą substancję. Przyjęli niewłaściwą ustawę – wylicza de Botton. Porażka okraszona szyderstwem i drwiną jest serwowana na każdą okazję. Niebezpieczeństwo przyklejenia nam etykietki „przegrany” staje się realne nawet przy niewiele znaczących błędach. Tak jakby nikt zwyczajny ich nie popełniał. Trend ten jest także znakiem utraty empatii dla głębokich tragedii. De Botton porównuje: - Nazwać Hamleta nieudacznikiem byłoby szaleństwem. On nie jest nieudacznikiem, choć przegrał.


Supernormalny człowiek sukcesu


– Powinniśmy skupić się na naszych pomysłach i mieć pewność, że są nasze, że naprawdę jesteśmy autorami naszych ambicji. Bo wystarczająco bolesne jest nie dostać czego się pragnie. Ale jeszcze gorzej jest myśleć że czegoś się pragnie, a na końcu zorientować się że tak naprawdę nie o to chodziło – podsumowuje de Botton. Okazuje się bowiem, że cały problem z życiowymi osiągnięciami tkwi gdzieś między tym, czego pragniemy, a tym, jak widzą nasz sukces inni. Zadanie na dziś to określić swe cele i ocenić ich realizację niezależnie od sugestii mediów, reklam i ludzi. Może okaże się, że życiowe powodzenie nie jest zarezerwowane tylko dla supermanów.

 

Elżbieta Bartoszewska


Artykuł został napisany na podstawie wykładu wygłoszonego na konferencji TED przez brytyjskiego filozofa – Alaina de Bottona.

 

 

Chcesz rozwijać swoją karierę? Zostaw swoje CV i daj się znaleźć pracodawcy!

Podobne artykuły

Komentarze



Nasi Partnerzy:

  • jak napisać cv
  • kariera
  • list motywacyjny wzór
  • praca ogłoszenia
  • program do rekrutacji
  • rozmowa kwalifikacyjna
  • rozwój zawodowy
  • system do rekrutacji
  • system hrm
  • szukam pracy
  • Yourpoland.pl - Polskie Obywatelstwo, Polski Paszport
  • Portal mojebezrobocie.pl
  • Festiwal kawy
  • oferta pracy
  • praca oferty
  • e-rekrutacja

controlfind.pl - skuteczny system do rekrutacji

Rynek Główny 6 | 31-042 Kraków

e-mail: biuro@controlfind.pl | tel. 012 397 04 05

Dotacje na innowacje – Inwestujemy w waszą przyszłość