1. Skip to navigation
  2. Skip to content
  3. Skip to sidebar



Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny

Pewne wydarzenia nabierają sensu dopiero z perspektywy czasu. Historia życia Steve'a Jobsa, założyciela firmy Apple, zamyka się w tym prostym przesłaniu.

W 2005 r. Steve Jobs został poproszony o wygłoszenie przemówienia na uroczystości wręczenia dyplomów na uniwersytecie Stanford. Mimo że sam założyciel giganta branży komputerowej studiów nie skończył, miał sporo do powiedzenia świeżym absolwentom. Cóż mógł im wyjawić? Niezwykłą tajemnicę swojego sukcesu na rynku? Detale ze świata udziałów, zarządów i inwestycji? Nie, opowiedział im, jak kolejne wydarzenia wpłynęły na bieg jego życia i jakie znaczenie wyłania się z nich po latach. Ze splotów różnych okoliczności wyciągnął wnioski, którymi podzielił się z młodymi ludźmi ze Stanford.


„Trzeba wierzyć, że punkty w jakiś sposób połączą się ze sobą w przyszłości”

 

Jobs już we wczesnym wieku nauczył się spoglądać na swoje życie jako ciąg punktów łączących się w logiczną całość. Stało się tak za sprawą pewnych decyzji, jakich podjęcie zaważyło na kolejach losu młodego Steve'a. Jego życie było podporządkowane zamiarowi zdobycia wykształcenia – rodzice adopcyjni Jobsa obiecali to matce chłopca. Jednak ten po semestrze w collegu rzucił naukę. – Było to dość przerażające, ale patrząc wstecz, była to jedna z najlepszych decyzji, jaką w życiu podjąłem – zapowiada Jobs.


Mimo że nie był już studentem, pozostał na kampusie. Nie musiał chodzić na obowiązkowe przedmioty, toteż zabijał czas uczęszczając na mniej popularne zajęcia. Tak trafił na lekcje kaligrafii. Na kursie tym zakochał się w pięknie designu, a miłość ta znalazła później odbicie w doskonale zaprojektowanych czcionkach w komputerach Macintosh. Jak stwierdzi po kilkudziesięciu latach, wydarzenie to było jednym z owych punktów, których wagę docenia dopiero widząc, do czego doprowadziły. – Gdybym nie rzucił studiów, nigdy nie poszedłbym na zajęcia z kaligrafii, a komputery osobiste nie miałyby takiej typografii, jaką mają teraz – podsumowuje. Takie spostrzeżenie jest możliwe dopiero z perspektywy dzisiejszego sukcesu, ale wówczas wydało się lekkomyślnym trwonieniem czasu. Jobs już jako student-dezerter poznał głos intuicji, która mówiła mu, jaka idea jest godna podążania za sobą bez względu na pozorną nierozsądność.


„Byłem odrzucony, ale nadal zakochany”


To właśnie ta rozpalająca duszę pasja stała się motorem napędowym wszelkich działań twórcy Maca. Była ona także jego jedynym oparciem w krytycznym momencie życia. W czasach rozkwitu Apple'a założyciel firmy został z niej najzwyczajniej w świecie zwolniony. – Straciłem wszystko, co było w centrum zainteresowania mojego całego dorosłego życia – stwierdza Jobs. Co robić, jak pokierować teraz swoim życiem? W takiej sytuacji łatwo sięgnąć po byle koło ratunkowe, aby tylko nie zacząć tonąć. Jeśli jednak siłę do działania bierze się z miłości do swoich zainteresowań, taką porażkę można przekuć na sukces. Tak jak zrobił to twórca iPoda otwierając dwa kolejne innowacyjne projekty technologiczne – Next i Pixar.


Znów okazało się, że zejście na boczną ścieżkę z prostej drogi życiowej pomyślności doprowadziło do celu znacznie bardziej ubogacającego, niż gdyby na to rozdroże nigdy się nie weszło. Dzięki temu wydarzeniu Jobs na nowo odkrył powiew świeżości płynący z bycia początkującym odkrywcą, prekursorem nowej myśli technicznej. Obrót sytuacji sprawił, że Apple wykupiło Next, dzięki czemu Jobs wszedł tylnym wejściem z powrotem do stworzonej przez siebie firmy, wprowadzając do niej nowego ducha obecnego w projektach Next. Dziś Jobs przekonuje, że jedyną rzeczą, która trzymała go wówczas przy życiu, była miłość do tego, co robił. – Musisz znaleźć to, co kochasz. Praca będzie wypełniać większość Twojego życia, a jedynym sposobem, by być prawdziwie usatysfakcjonowanym, jest robić to, co uważasz za wartościowe – radzi. Poszukiwanie tej pasji jest zadaniem dla każdego, kto chce widzieć sens w swoim życiu i podejmowanych przez siebie działaniach.


„Twój czas jest ograniczony, więc nie marnuj go na życie czyimś życiem”


Odpowiedź na pytanie, czy to, co dziś robimy, jest właśnie realizacją owej miłości, można znaleźć patrząc na ten problem od innej strony. Z perspektywy, która zazwyczaj wydaje się odległa, nie związana z dniem dzisiejszym, odsuwana na przyszłość, która zdaje się nas nie dotyczyć. Chodzi o perspektywę śmierci. Wówczas przybiera ona postać refleksji, np. takiej, jaką podejmował Jobs codziennie rano patrząc w lustro i pytając siebie: gdyby był to ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym zrobić to, co mam dzisiaj do zrobienia? Radzi on, że jeśli przez kilka dni z rzędu odpowiedź jest przecząca, należy zmienić swoje życie. Dopiero przyjęcie maksymy memento mori uwidacznia potrzebę szukania swojej drogi – zanim będzie za późno, by na nią wkroczyć.


Choć tak dojrzałe podejście zrodziło się w Jobsie już w młodym wieku, brutalną prawdziwość tego przekonania poznał w wieku 48 lat, gdy zachorował na raka trzustki. Lekarze na krótki moment pozostawili go w przekonaniu, że zmierzy się ze śmiercią już za kilka miesięcy. Na szczęście jeszcze tego samego dnia okazało się, że jego choroba jest uleczalna. Ten dzień spędzony na krawędzi dał Jobsowi bezcenną lekcję. – Pamiętanie o tym, że kiedyś umrę, jest najważniejszym narzędziem, jakie kiedykolwiek napotkałem, które pomaga mi podejmować najważniejsze decyzje w życiu – stwierdza. To, co dotychczas było dla niego intelektualnym zabiegiem, po wyleczeniu stało się nieodłączną perspektywą na codzienność. Dlatego przekonuje on, iż nie warto marnować życia, które może okazać się bardzo krótkie, na zagłuszanie swego wewnętrznego głosu, intuicji zewnętrznymi opiniami czy dogmatami. Śmierć, a szczególnie jej bliskość, ma moc odświeżania tego, co zostało zapomniane w ferworze codzienności – owej autentyczności, która kazała studentowi z Reed College poszukać inspiracji gdzie indziej, niż na studiach czy która nie pozwoliła twórcy giganta komputerowego rozstać się ze swą pasją, mimo odstawienia na zawodowy boczny tor.


„Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny”


Doświadczenie Jobsa, choć tak bogate i różnorodne, daje się zamknąć w pewnej sentencji. Poznał ją czytając encyklopedyczny periodyk. Ostatnie wydanie magazynu było opatrzone inspirującym przesłaniem: Stay hungry, stay foollish. Autor największych koncepcji Apple'a realizował obie części tego zawołania. Popęd do eksplorowania rzeczywistości zaowocował niezwykłą wynalazczością, z której korzystają miliony osób na całym świecie. Prawdopodobnie jednak nie zaznalibyśmy tej wygody korzystania z technologii spod znaku jabłuszka, gdyby Jobs podjął inne, może bardziej rozsądne decyzje w swoim życiu.

 

Steve Jobs zmarł 5.10.2011 r.


Autor: Elżbieta Bartoszewska

 

 

 

Chcesz rozwijać swoją karierę? Zostaw swoje CV i daj się znaleźć pracodawcy!

Podobne artykuły

Komentarze



Nasi Partnerzy:

  • jak napisać cv
  • kariera
  • list motywacyjny wzór
  • praca ogłoszenia
  • program do rekrutacji
  • rozmowa kwalifikacyjna
  • rozwój zawodowy
  • system do rekrutacji
  • system hrm
  • szukam pracy
  • Yourpoland.pl - Polskie Obywatelstwo, Polski Paszport
  • Portal mojebezrobocie.pl
  • Festiwal kawy
  • oferta pracy
  • praca oferty
  • e-rekrutacja

controlfind.pl - skuteczny system do rekrutacji

Rynek Główny 6 | 31-042 Kraków

e-mail: biuro@controlfind.pl | tel. 012 397 04 05

Dotacje na innowacje – Inwestujemy w waszą przyszłość